FRIULI VENEZIA GULIA

Rodzinne strony

Każdy z nas ma swoje miejsce na ziemi. Jedni już je znaleźli, a inni wciąż szukają. Pewne jest jednak to, że będąc w “swoim” miejscu na ziemi, czujemy się najlepiej. Świat ma niezliczoną ilość przepięknych miejsc i malowniczych zakątków – przekonałem się o tym podczas niejednej podróży. Wielki Mur Chiński, potężna i nowoczesna aglomeracja Tokio, pachnąca lawendą Prowansja, egzotyczna Sri Lanka czy śródziemnomorski Cypr. Jednak nie ważne, jak daleko bym się nie wybrał, nigdzie nie czułem się tak dobrze, jak w moim rodzinnym, włoskim regionie Friuli Wenecja Julijska. Kiedy pojechałem tam po raz pierwszy, aby poznać moją włoską część rodziny, wiedziałem, że to tu chcę wracać jak najczęściej, a w przyszłości… kto wie, może i przeprowadzić się!


Niesamowita różnorodność

Friuli Wenecja Julijska to region pełen różnorodności, nie tylko jeśli chodzi o kuchnię i wina. Będąc w Trieście, stolicy regionu, można spotkać się z prawdziwą mieszanką kultur. Słowiańska mentalność, austriacki porządek i włoski charakter + kuchnia. Dla mnie to połączenie idealne. Jeśli chcecie dowiedzieć się nieco więcej o Trieście to już wkrótce zaproszę Was do wpisu na moim blogu.

Tutaj wspomnę tylko, że będąc w tym przygranicznym, portowym mieście, słynącym z najlepszych kawiarni, warto zatrzymać się na chwilkę w historycznej kawiarni Caffè Tommaseo, gdzie elegancja i tradycja tworzą jedną całość. Będąc na miejscu, na szybkie i obowiązkowy espresso-stop wybieram właśnie to miejsce. W alternatywnie mam też niewielki bar należący do starszego małżeństwa przy Canal Grande.

Aktywny wypoczynek

Szukając wytchnienia od większego miasta, zawsze wybieram spędzenie dnia na krążeniu od miejscowości do miejscowości pomiędzy Triestem, a moim rodzimym, stoczniowym Monfalcone. Ten wąski obszar Płaskowyżu Kras, który majestatycznie opada ku Adriatykowi już od słoweńskiej granicy to miejsce, do którego mogę przyjeżdżać codziennie i nigdy się nie nudzić. Wiele tras trekkingowych, gór i lasów przy granicy ze Słowenią czy też krasowych jaskiń, wymaga czasem nieco lepszej kondycji fizycznej. Zapewniam Was jednak, że wysiłek włożony w ich pokonanie rekompensują zapierające dech w piersiach widoki (choćby takie jak ten z Vedetta Italia o zachodzie słońca) lub aperitivo w jednym z nadmorskich barów w porcie Sistiany.

Osmiza – triesteńska oaza

Spalone kalorie również bardzo szybko można odrobić wstępując do charakterystycznych dla Krasu miejsc nazywanych Osmiza (po słoweńsku Osmica). Są to gospodarstwa, w których oprócz możliwości zakupienia świetnej jakości lokalnych serów, wędlin czy innych przysmaków, często można również przekąsić coś na miejscu, delektując się domowym winem. Tak więc pamiętajcie – jeśli zabłądzicie na pustyni, szukajcie oazy, a jeśli zdarzy Wam się zgubić drogę gdzieś w okolicy Triestu – koniecznie wytężcie wzrok i szukajcie lokali z napisem Osmiza. Tam ugoszczą Was i nakarmią tak, że szybko zapomnicie o wszystkich dotychczasowych problemach! 

Toskania Północy

Najedzony i usatysfakcjonowany, chcąc jeszcze skosztować wyśmienitych białych win, z których słynie Wenecja Julijska, nie mogę narzekać na brak wyboru. Jednym z najsłynniejszych mikroregionów regionu, nazywanych przez niektórych “Toskanią Północy” jest Collio, położone nieco dalej na północ od Triestu. Jeśli jednak nie mam zbyt dużo czasu i chciałbym jeszcze zaliczyć kąpiel w Adriatyku, wybieram winnicę na Płaskowyżu Kras, skąd rozpościera się widok na Zatokę Triesteńską.

Witamy w raju!

Przenieśmy się teraz na wybrzeże. Mimo, że zbocza są tu dość strome, jest kilka niewielkich, ale za to bardzo urokliwych plaż. Często plażowanie łączę z wcześniejszą wizytą w nieodległym zamku Miramare, którego ściany już od ponad dwustu lat stawiają opór rozbijającym się o niego morskim falom. Do mojej ulubionej plaży droga prowadzi przez winnice i gaje oliwne. Trzeba zejść kilkadziesiąt schodków w dół. Po zejściu widzimy napis: „Welcome to paradise”. I tak właśnie się tutaj czuję. To jest moje miejsce na ziemi!

A Wy gdzie macie swój raj?

P.S. W przerwie od plażowania zawsze znajdę miejsce na tzw. Fritto misto, czyli owoce morza w panierce i kieliszek dobrze schłodzonego spritza.

Triest i Wenecja Julijska

Zapewniam Wam, że Friuli Wenecja Julijska skrywa jeszcze wiele sekretów i pięknych miejsc. Jest to miejsce, do którego czuję się przywiązany, przede wszystkim ze względu na rodzinę i przyjaciół mieszkających głównie w Monfalcone.

Jeśli chcecie odkryć jedną z największych dostępnych dla odwiedzających jaskiń na świecie, pospacerować wśród oryginalnych, secesyjnych kamienic Triestu, poznać historię niezwykłej stoczni, gdzie produkowane największe statki pasażerskie świata, odkryć tajemnice octu balsamicznego, spróbować prawdziwej włoskiej grappy bezpośrednio w destylarni, a także odpocząć wśród winnic i gajów oliwnych, a wieczorami napawać oczy pomarańczowo-czerwonymi zachodami słońca, które sprawia wrażenie jakby tonęło w wodach Adriatyku…

Podobne posty